10 aplikacji, z których korzystam (prawie) codziennie

Z aplikacji mobilnych korzystam codziennie, zaczynając oczywiście od budzika. Na urządzeniach staram się mieć tylko te,  które najbardziej lubię – prowadzę trochę taki minimalizm aplikacyjny. Poniżej przedstawiam 10, które uruchamiam najczęściej.

  • Evernote – program, dzięki któremu wszystkie notatki mam w jednym miejscu! Korzystam z niego codziennie (nawet ten tekst piszę w Evernote), bo jest prosty, mam możliwość segregowania notatek i ich współdzielenia. Tutaj przygotowuję listy zakupów, czy wpisuję pomysły. Jestem bardzo zadowolona z wersji podstawowej, chociaż wiem, że wersja premium ma dużo więcej ciekawych opcji.
  • Feedly – kiedyś do przeglądania stron wykorzystywałam tylko  Chrome, przez co traciłam czas na samo uruchomienie strony. Często otwierałam też np. ulubione blogi na darmo, bo okazywało się, że nie ma na nim nic nowego… Teraz w wygodny sposób przeglądam tylko to co mnie interesuje.
  • Spotify – to aplikacja do słuchania muzyki. Zazwyczaj wykorzystuję opcję „radio na podstawie…” lub słucham konkretnej płyty/wykonawcy. Spotify ma ogromną bazę, więc nie mam problemu ze znalezieniem czegoś na co akurat mam ochotę. Niedawno poznałam swietną dodatkową funkcję dopasowywania muzyki do tempa biegu – bardzo dobrze sprawdza się przy treningu. Poza tym od jakiegoś czasu w aplikacji pojawiają się filmiki, dzięki którym można przez 30 minut słuchać tylko muzyki (po obejrzeniu filmu reklamowego przez pół godziny można słuchać muzyki bez dodatkowych reklam).
  • Legimi – o niej będzie osobny wpis, ale musiałam również tutaj wspomnieć, bo korzystam z niej prawie codziennie. W skrócie: Legimi to portal, który oferuje mnóstwo książek, a czytać można je właśnie za pomocą tej aplikacji.
  • Audioteka – czyli serwis z audiobookami. Wygodna alternatywa dla słowa pisanego.
  • Stocard – odkąd korzystam z tej aplikacji mam lżejszy portfel! Tutaj przechowuję wszystkie karty lojalnościowe, dzięki czemu mam je pod ręką. Aplikacja skanuje kod kreskowy i zapisuje go pod wybraną nazwą. Dodatkowo można dodać zdjęcie karty lub opis. Do tej pory w żadnym sklepie nie miałam problemu z akceptacją karty w takiej formie.
  • To co moje – i brak problemu ze znalezieniem paragonu od butów, które trzeba zanieść do reklamacji. Paragonów papierowych nie przechowuję, bo nie są mi one potrzebne. W aplikacji mam opisane zdjęcia, dzięki czemu mogę szybko znaleźć to co mnie interesuje.
  • UBER – czyli trochę lepsza (według mnie) taksówka, ale o niej również będzie osobny wpis. Wpisanie kodu MDYAPW11UE (albo rejestracja przez ten link: https://get.uber.com/go/mdyapw11ue) upoważnia do otrzymania 25 zł na pierwszy przejazd UBERem.
  • Endomondo – zadziwiające jest jak bardzo udostępnianie wyników, czy zwykły udział w jakiejkolwiek rywalizacji motywuje do tego, żeby się ruszać. Włączam ją nie tylko kiedy uprawiam sporty, ale również wtedy, gdy np. idę do pracy.
  • Dysk Google – chyba najpopularniejsza usługa udostępniająca użytkownikom miejsce dyskowe. Bardzo wygodna i zsynchronizowana z innymi narzędziami Google. Łatwo można z niej korzystać na wielu urządzeniach.
Pozdrawiam żwawo!

3 przemyślenia nt. „10 aplikacji, z których korzystam (prawie) codziennie”

  1. Znam praktycznie wszystkie oprócz Stocard – będę musiał wypróbować. To co moje mnie nieco rozczarowało, inicjatywa wyglądała super, ale jakoś używanie tej aplikacji mi nie podeszło. Z tego co pamiętam miała liczne błędy, ale było to już jakiś czas temu, może od tego czasu się polepszyło. Dam jej szansę ponownie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *