morning-jogging

Do pracy chodzę pieszo

Miesiąc temu rozmawiałam z kolegą, który zachwycał się bieganiem na bieżni. Był w hotelu, w którym sprzęt do ćwiczeń był udostępniony dla gości. Wymienił wiele zalet jakie niesie według niego takie bieganie:

  • bo w zasadzie się nie zmęczył, a jednak to zawsze lepiej niż siedzieć przed komputerem,
  • cały czas mógł biec tym samym tempem, nie musiał przystawać przed przejściami dla pieszych, ani przyspieszać wymijając innych,
  • nie wdychał spalin,
  • nikt mu nie przeszkadzał,
  • nie musiał nawet iść pod prysznic, a nawet jeśli, to miał do niego szybki dostęp,
  • w międzyczasie mógł rozmawiać ze znajomymi, etc.
Nie dał mi nawet dojść do głosu, a na koniec powiedział, że to świetna sprawa i kupi sobie swoją bieżnię, lepsze buty, jakiś strój i codziennie będzie przebiegał 2 km oglądając tv.
Dzisiaj znowu rozmawiałam z nim o bieganiu. Zapytałam o treningi, ale okazało się, że jeszcze nie zaczął – ciągle szuka sprzętu… Zasugerowałam, że w takim razie mógłby zrezygnować z komunikacji miejskiej przesiadając się np. na rower miejski. Opowiedziałam o tym, że ja codziennie chodzę do pracy pieszo i dzięki temu dodatkowo oszczędzam na biletach. Czasowo wychodzi na to samo (według jakdojade autobusem dotarłabym w 20 minut, czyli tyle ile idę), a jednak mam coraz lepszą kondycję. Stwierdził, że ma za daleko i nie potrafi korzystać z VETURILO. Zapytałam więc, czy nie mógłby truchtać tak po podłodze, w miejscu, albo robić brzuszki i przysiady, zamiast czekać – spojrzał na mnie marszcząc brwi i poszedł twierdząc, że spieszy się na spotkanie.

Mój kolega mógłby biegać po parku, lub lesie, gdzie nie będzie miał spalin (poza tym, jak otworzy okno w mieście, to też niewiele mu dadzą te 4 ściany) i wystarczyłyby do tego jego stare buty. Mógłby również ćwiczyć stacjonarnie bez dodatkowych urządzeń. Mógłby nawet iść na siłownię (Uwaga, uwaga! Tak, tak! Ma kartę multisport, więc ma darmowy dostęp do bieżni!). Chodzi o to, że on nie chce tego robić. Przeglądając oferty sklepów z akcesoriami sportowymi oszukuje siebie, że „robi coś dla swojego zdrowia”.

Podobał mi się jego zapał sprzed miesiąca, chociaż nie przemawiały do mnie jego argumenty odnośnie wyższości biegania po bieżni od joggingu po parku. Naprawdę myślałam, że kupi tę bieżnię i fajnie, że chciał przebiegać te 2 kilometry, ale systematycznie. Niestety wszystko się posypało, bo sprzęt nie jest taki mały i poręczny i zajmie sporą część mieszkania. Poza tym trzeba wydać na niego pieniądze, a nie wiadomo, czy po tygodniu ten sport się nie znudzi.

Jakie wnioski można wyciągnąć z jego zachowania?

  1. Nie potrzebujesz super sprzętów, żeby zacząć dbać o swoje zdrowie!
  2. Nie szukaj wymówek!
  3. Działaj od razu!

Zrób kilka przysiadów, zaplanuj co będziesz jadła, pij wodę, zrezygnuj z kolejnej kostki czekolady i  nie poddawaj się! Pamiętaj, że małe kroki zaprowadzą Cię do zamierzonego efektu, ale zacznij właśnie teraz!

Pozdrawiam żwawo!

3 przemyślenia nt. „Do pracy chodzę pieszo”

  1. Fakt, głupie gadanie kolegi. Jeśli naprawdę chciałby ćwiczyć, to nie zwracałby uwagi na to czy ma sprzęt czy nie. Mógłby iść pobiegać do parku, a nawet poskakać na skakance. Mógłby też zapisać się na siłownię. Nie rozumiem takich ludzi, którzy chcą ćwiczyć, a tego nie robią :).

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://katrinjones.blogspot.com/

  2. Zgadzam się w 100% ! często jest tak, że sami siebie ograniczamy i brakuje nam odwagi do zmian. Podziwiam mojego mężczyznę, który uwielbia sport i z dnia na dzień zaczął intensywnie ćwiczyć w domu ( bez drogiego sprzętu ) i efekty są niesamowite.

    Wszystko jest możliwe. Do realizacji każdego celu potrzeba zapału, nie drogich sprzętów 😉

    http://www.kolendziolka.pl

  3. Masz rację z chodzeniem do pracy pieszo, popieram w 200%. W moim przypadku autobus odpada, zostaje tylko samochód, z którego korzystam tylko kiedy jest bardzo brzydka pogoda. Spokojny marsz zajmuje mi max. 25 minut. Poranna dawka świeżego powietrza jest niezastąpiona w alternatywie kawy. Oszczędzam drobne sumy, nie zanieczyszczam powietrza i wchodzę z uśmiechem do biura. Często spotykam się z komentarzami typu „przyjechałabyś samochodem, po co tak chodzisz?” Mam zdrowe nogi, a ruch to zdrowie.

    http://www.themomentsbyela.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *