nie lubię sprzątać

Nie lubię sprzątać, ale lubię mieć posprzątane – zmywarka

Zmywanie naczyń to według mnie najgorszy z domowych obowiązków. Stojąc przy zlewie wydaje się, że naczynia nigdy się nie skończą. Już nie mówię o tym, że niszczą się paznokcie (nie lubię zmywać w rękawiczkach, bo nie czuję wtedy pod palcami, czy naczynie jest już dokładnie umyte), a niektóre płyny do mycia naczyń mnie uczulają… Najważniejsze jest jednak to, że najnormalniej w świecie nie lubię tego robić. Jest jednak urządzenie, które może mnie w tym wysłużyć – zmywarka!

Jest wielu przeciwników tego sprzętu (oczywiście takich, którzy nigdy nie mieli okazji go wypróbować) mówiących, że nie warto. Bo niby się zużywa więcej wody, a jak mniej, to przecież jeszcze trzeba doliczyć prąd, nie ma jej gdzie postawić, a te wszystkie kapsułki nie są tanie, no i „do zmywarki, to bym musiał miesiąc zbierać naczynia, bo ja mało brudzę”.
Kwestie wyliczeń tego ile prądu i wody zużywa i czy jest to mniej, czy więcej niż przy zmywaniu ręcznym pozostawię, bo zależy to od wielu czynników takich jak np. rodzaj ogrzewania wody, czy mycie pod kranem, z którego woda płynie nieustannie – tymi danymi można tak manipulować, że każdemu wyjdzie to czego akurat chce. Ja opiszę argumenty, które przemawiają (według mnie) za zmywarką.

Czy warto kupić zmywarkę do naczyń?

  • Oszczędność czasu – oczywiście musimy zmywarkę załadować i początkowo może to zajmować więcej czasu niż włożenie wszystkich naczyń do zlewu, lecz później nabieramy wprawy i możemy wkładać brudne rzeczy na bieżąco, a później… Nie musimy stać przy zmywarce! Nie ma pochlapanych bluzek i zniszczonych paznokci! Zmywarka myje za nas naczynia, więc mamy wolne! Pewnie, naczynia ze zmywarki trzeba wyciągnąć po wyschnięciu (schną szybko i bez zacieków jeśli stosujemy odpowiednie preparaty), jednak z suszarki też trzeba je zdjąć, albo (o zgrozo!) marnuje się czas na ich wycieranie.
  • Brak kłótni o to „kto powinien teraz pozmywać” – chyba nie muszę tego komentować.
  • Porządek – nawet jeśli w zmywarce są brudne naczynia, to po prostu ich nie widać! I nie ma wstydu przy niespodziewanych gościach.
  • Czystsze naczynia – to może wydać się dość nieprawdopodobne, ale moja zmywarka radzi sobie z przypalonymi (np. od spodu) garnkami, co przy „zwykłym” zmywaniu graniczy z cudem.
  • Brak konieczności namaczania – już nie muszę tego robić! Zmywarka radzi sobie nawet z przypalonym mlekiem, ja jedynie zgarniam resztki do pojemnika.
  • „Zbieranie” załadunku do pełna – nim się obejrzałam zawsze było już pełno naczyń do umycia, ale teraz nie muszę się już o to martwić, bo zmywanie nie jest już moim problemem.
W sklepach są zmywarki, które nie przekraczają 45 cm szerokości, a ja wolałabym nawet wstawić ją rezygnując z jakiejś szafki.  Jeśli chodzi o cenę, to takie urządzenia można kupić za mniej niż 1000 zł, zarówno te wolnostojące, jak i takie do zabudowy.

 

Więc warto czy nie warto? Pewnie, że warto! Według moich obserwacji wzorki na talerzach z włocławskiej porcelany nie blakną bardziej niż przy „zwyczajnym” zmywaniu. Sztućce trzymają się świetnie. Przeważnie każdy nowy garnek można umyć w zmywarce, nie mówiąc już o szklankach z IKEA. No a ja mam wolne!

 

Pozdrawiam leniwie…


2 przemyślenia nt. „Nie lubię sprzątać, ale lubię mieć posprzątane – zmywarka”

  1. Zmywarka jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych sprzętów kuchennych. To duża oszczędność czasu, rąk (też nie lubiłam zmywać w rękawiczkach) i wydaje mi się, że pieniędzy. Kiedy jeszcze zmywałam ręcznie, zawsze robiłam to pod bieżącą wodą, wydaje mi się, że przelewałam jej więcej niż wykorzystuje zmywarka. U nas pojawił się tylko jeden problem, pytanie kto pozmywa zastąpiło pytanie kto załaduje/rozładuje zmywarkę:)

    1. No tak… te pytania u mnie też się pojawiają, ale to zdecydowanie mniejszy problem 😉
      Dodatkowo posiadanie zmywarki i brak konieczności zmywania ręcznego sprawia, że mam większą ochotę na gotowanie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *